UK może zabrać pieniądze z Unii zamiast płacić za Brexit

Gdy na dobre rozpocznie się Brexit skutki finansowe będą mocno odczuwalne dla obu stron. Przewodniczący Komisji Europejskiej już zdążył wspomnieć o 50 miliardach funtów „opłaty rozwodowej”. Może to jednak Wielka Brytania zabierze pieniądze z Unii Europejskiej zamiast płacić za opuszczenie wspólnoty? Taki optymistyczny scenariusz jest wspominany przez rząd Theresy May. Głównym celem mówienia o takim rozwiązaniu jest poprawienie pozycji negocjacyjnej UK, jednak nie jest to stanowisko całkowicie pozbawione podstaw. 

Na podstawie aktualnych długoterminowych zobowiązań, Europejscy liderzy wyliczyli, że rachunek za opuszczenie Unii przez Wielką Brytanię powinien wynieść 50 miliardów funtów. O takiej kwocie wspominał m.in. Kanclerz Austrii Christian Kern oraz Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker. Gdy o rachunku mówi osoba mająca tak duży wpływ na Brexit skutki mogą wydawać się nieuniknione. Jednak „opłata rozwodowa” oczywiście nie jest po myśli brytyjskich parlamentarzystów, którzy zbierają kontrargumenty. The Telegraph powołuje się na rządowe źródło, które twierdzi, że zdaniem rządu „opuszczenie Unii nie powinno się różnić od wychodzenia z klubu fitness”. Gdy bierzesz udział w zajęciach to płacisz, ale gdy wychodzisz, nie musisz wykładać pieniędzy na tych, którzy zostali. Innymi słowy: nie ma sensu, by UK finansowało obywateli wspólnoty, którą opuszcza.

Gdy zakończy się Brexit skutki finansowe poniesie też Unia

Rachunkowi wystawionemu przez Brukselę, brytyjscy ministrowie przeciwstawiają własne wyliczenia. Według rządowych kalkulacji, UK ma prawo do 9 miliardów funtów znajdujących się w Europejskim Banku Inwestycyjnym. Do tego można dodać 14 miliardów w nieruchomościach, gotówce i innych inwestycjach.

Na początku kwestia rozliczeń wydawała się na tyle istotna, że bez zgody Theresy May na uregulowanie rachunku miało nawet nie być mowy o starcie negocjacji. Aktualnie jednak europejscy liderzy i brytyjski rząd zgadzają się, że dojście do porozumienia w tej sprawie nie jest niezbędne na tym etapie, by sukcesywnie przeprowadzić Brexit. Finanse nie są natomiast kluczowe dla krajów Europy Wschodniej, których liderzy o wiele baczniej przyglądają się kwestiom dotyczącym imigracji. Zwłaszcza po tym, jak Theresa May zmieniła kierunek nadany przez Davida Camerona. Przypomnijmy, że poprzedni Premier obiecywał, że sytuacja Polaków na wyspach nie ulegnie zmianie po Brexicie, ale jego następczyni skłania się ku ograniczaniu przywilejów socjalnych. Zwłaszcza tych dotyczących osób dopiero przybywających do UK.

Krytyka wyliczeń Brukseli

W krytycznym tonie wobec Brexitowych wyliczeń Brukseli wypowiada się Henry Newman, nowy dyrektor Open Europe. Jego zdaniem „rozliczenie musi obejmować nie tylko zobowiązania UK, ale również jej udział w aktywach UE i zobowiązania Unii”.  To może obejmować proporcjonalny udział Wielkiej Brytanii w własności UE, np. unijnych budynkach. Pod uwagę trzeba wziąć także środki, które miały w przyszłości trafić do UK.

Newman dodaje, że to dobrze, iż obie strony chcą rozliczyć wzajemne zobowiązania, jednak na początku trzeba przede wszystkim ustalić metodę kalkulacji. Według polityka, nie ma takiej możliwości, żeby brytyjska Premier podpisała w ciemno rachunek na samym starcie negocjacji. Natomiast Minister Spraw Zagranicznych Boris Johnson uważa, że Brytania wypełni obowiązki wobec Unii. Będzie jednak zdecydowanie kwestionowała fakt, że jest winna 50 miliardów funtów.

Kto ostatecznie będzie finansowym zwycięzcą negocjacji? Aktualnie trudno to przewidzieć. Pewne jest natomiast to, że Theresa May nie ma łatwego zadania. Część Brytyjczyków z Borisem Johnsonem na czele już dziś oczekuje od Premier postawy godnej „żelaznej damy”. Co nie jest na rękę polskim obywatelom przebywającym i wybierającym się do UK. Warto jednak pamiętać, że praktycznie każda plotka a nawet oficjalna deklaracja przedstawicieli rządu może być elementem wstępnej fazy negocjacji. Im ostrzej Wielka Brytania przedstawi początkowe stanowisko, tym większe ma szanse na zminimalizowanie strat spowodowanych rozwodem z UE.

Brexit Wiadomości